27.6.2008r.
Kilka słów o mojej osobie...
Moja przygoda z dwoma kółkami zaczęła się tak, jak zaczyna się u każdego młodego człowieka, którego to COŚ zaczyna interesować. W wieku czternastu lat rodzice kupili mi „wynalazek” polskiej myśli technicznej czyli motorower marki ROMET. Sprzęt był nowiutki, ale ciągle sprawiał kłopoty. I tak wraz z tatą „walczyliśmy” nad utrzymaniem go w pełni sprawności technicznej. Dzięki jego wadom i usterkom uczyłem się stawiać pierwsze kroki w dziedzinie, która nosi prężną nazwę „MOTORYZACJA”.
Wraz z wiekiem rosły też zamiary na coś większego i szybszego. Takie możliwości dał wiek szesnastu lat, kiedy to ukończyłem kurs na prawo jazdy i mogłem myśleć o prawdziwym motocyklu. Z ,,nowoczesną” techniką polskiej myśli miałem już do czynienia, więc byłem ostrożny. Ale wybierać też nie było w czym. Wybór padł na poczciwego JUNAKA. Poszukiwania trwały niezwykle długo, a to dlatego, że chciałem mieć coś fajnego i porządnego. W końcu dokonałem zakupu. Motocykl był w doskonałym stanie od pierwszego właściciela. Po niewielkiej kosmetyce został zarejestrowany i wraz z wózkiem bocznym służył mi przez długi czas. Jednak jakaś siła pchała mnie do czegoś nowego i ciekawego.
To nowe i ciekawe tkwiło w moim pierwszym motocyklu zabytkowym. Do dnia dzisiejszego bardzo mile wspominam poczciwe BMW R-35. Był to trwały, niezawodny motocykl. I wbrew potocznej nazwie,, OSIOŁEK”- był bardzo posłuszny. Tym większy żal było się z nim rozstawać. Ale gdy w grę wchodził motocykl o dumnie brzmiącej nazwie ZÜNDAPP, decyzja była krótka i jednoznaczna. Tak oto zaczęła się nowa droga która kryła w sobie niemiecką solidność i niezawodność (TAK POCZĄTKOWO MYŚLAŁEM). W miarę zdobywania wiedzy i doświadczenia na temat motocykli spod czerwonej iskry musiałem całkowicie zmienić swoje podejście do słów "motocykle zabytkowe". Wymagały one od mojej osoby wielkiej cierpliwości i pokory w dziedzinie napraw i restauracji. Jeszcze kilkanaście lat temu nie było mowy o zakupie części replikowanych na różnego rodzaju bazarach i giełdach. W tamtych czasach człowiek musiał radzić sobie sam ze swoimi problemami. I tak z biegiem czasu pracowałem nad doskonaleniem swoich umiejętności w replikowaniu brakujących elementów. Rosła kolekcja elementów, które mogłem wykonać lub zregenerować we własnym zakresie. Wraz z zdobywaniem doświadczenia powiększało się też moje zaplecze techniczne, które mogło i musiało sprostać tym wymaganiom.
polski
deutsch